Za 9 dni koniec roku szkolnego, potem obóz. Jadę tam, i mam nadzieję, że przemyślę sobie to wszystko.(patrz post poprzedni - tylko dla znajomych.) Słońce ogrzewa moją skórę, wiatr rozwiewa włosy - tak, lato jest piękne. Mimo wszystko i tak wolę jesień ;)
Truskawki, beztroska, ulubiona muzyka - to wszystko sprawia, że człowiek staje się szczęśliwszy.
Mam nadzieję, że u Was wszystko dobrze.
Życzę udanych wakacji, nawet jeśli spędzacie je w pracy.
I cóż...do zobaczenia :) Za kilka dni.
Truskawki, beztroska, ulubiona muzyka - to wszystko sprawia, że człowiek staje się szczęśliwszy.
Mam nadzieję, że u Was wszystko dobrze.
Życzę udanych wakacji, nawet jeśli spędzacie je w pracy.
I cóż...do zobaczenia :) Za kilka dni.
12.06.2011 o godz. 13:49
komentuj (5)
Nie było mnie kilka miesięcy, przepraszam.
Tak wiele wydarzyło się od tamtego czasu, tak wiele się zmieniło.
Mogę tu wrócić...?
Chciałabym. Bardzo bym chciała. Wiele się zmieniło przez te kilka miesięcy. Lżejsza o kilka kilogramów, z podłamaną psychiką, która i tak w ostatnim czasie wydaje się silniejsza niż zwykle, stoję tu przed Wami. Teraz tak bardzo Was potrzebuję. Na dworze zbiera się na burzę. Jeszcze napiszę, jeśli pozwolicie mi wrócić.
Tak wiele wydarzyło się od tamtego czasu, tak wiele się zmieniło.
Mogę tu wrócić...?
Chciałabym. Bardzo bym chciała. Wiele się zmieniło przez te kilka miesięcy. Lżejsza o kilka kilogramów, z podłamaną psychiką, która i tak w ostatnim czasie wydaje się silniejsza niż zwykle, stoję tu przed Wami. Teraz tak bardzo Was potrzebuję. Na dworze zbiera się na burzę. Jeszcze napiszę, jeśli pozwolicie mi wrócić.
Długo nie pisałam.
Znów pokłóciłam się z moją koleżanką od siedmiu boleści.
Nie ma słów, by opisać jej głupotę.A oto scenka z mojego życia pt.'Kłótnia z koleżanką'
Jest przerwa po 7 lekcji,trwa już co najmniej 8 minut, wszyscy są bardzo zmęczeni,po 3 matmach i 2 polskich. W dodatku mi jest zimno jak cholera,nie mam nic do jedzenia, ani gazetki, a moja cipa nic ciekawego nie mówi.Ba, w ogóle nie raczy mówić.No to se myślę, że ja też nic nie powiem, bo nie ma o czym.Między matematykami a polskimi meteoryt nie spadł. A z nią o chłopakach ani o modzie nie pogada.Taki typ >:[ Zmuł kurwa.No to się mp3 postanawiam ogrzać i najeść xD, oraz odreagować po baaardzo męczących lekcjach, jako, że przed klasą jeszcze kolejne 45 minut. Wyciągam mp3,rozplątuję słuchawki i przymierzam się do naciśnięcia włącznika...A tu cipa się do mnie odzywa:
-Dlaczego się do mnie nie odzywasz?
(z wielgaśnym wyrzutem, jakbym ją co najmniej w dupę kopnęła)
Myślałam, że mnie szlag trafi. Kurwa przez 8 minut miała bardzo dużo czasu, by powiedzieć do mnie 1 słowo, a może pociągnęłabym sensownie rozmowę. A ta nic. Więc niech nie ma pretensji, że ja się do niej nie odezwę. Bo ona rozmawia o : snach,pyta się mnie jakie filmy ostatnio oglądałam(Kurwa, a ile filmów mogę obejrzeć w ciągu 7 dniu jak nauki jest jak stąd do Afryki) lub ona mi opowiada jakieś nudziarstwa, a ja udaję że słucham, mówi o swoim piesku bla bla bla...(nienawidzę psów od kiedy miałam z nimi wiele nieprzyjemnych historii), albo co mamy potem, lub 'pożyczysz mi zeszyt?'. Wkurwia mnie ta dziewczyna. I nikt nie chce się z nią kolegować, to jest najśmieszniejsze. Niech się cieszy że ja z nią się koleguję, a nie mi wyrzuty robi że raczyłam sobie mp3 na 6 lekcji włączyć.Głupia.Wróćmy jednak do scenki.
Ja:-Może nie mam ci nic do powiedzenia albo nie chcę z tobą rozmawiać-to była moja odpowiedź.Byłam już na maksa wkurwiona.Jeszcze chwila, a moja odpowiedź byłaby jeszcze bardziej rażąca.
Czuję niesmak, złość, in. do tej dziewczyny po tym jak chociażby nazwała mnie egoistką. A dlaczego?
Nie miała żadnego powodu. Tylko taki, że jestem jedynaczką. Bla bla bla...Szlag mnie wtedy trafił. Co ona kurwa może o mnie wiedzieć. Nie jestem egoistką, bo nie myślę tylko o sobie, troszczę się o innych, zapisałam się na wolontariat, nie odmawiam pomocy. Raczej ona jest egoistką. Jak jest np. atlas szkolny, to przysunie go do siebie tak jakby był jej własnością.Głupia.
A ja ostatnio pocięłam się. Ana poszła w kąt.A ja coraz częściej cieszę się że żyję.Koniec na dziś.Jutro sobota.Nareszcie się wyśpię.
Znów pokłóciłam się z moją koleżanką od siedmiu boleści.
Nie ma słów, by opisać jej głupotę.A oto scenka z mojego życia pt.'Kłótnia z koleżanką'
Jest przerwa po 7 lekcji,trwa już co najmniej 8 minut, wszyscy są bardzo zmęczeni,po 3 matmach i 2 polskich. W dodatku mi jest zimno jak cholera,nie mam nic do jedzenia, ani gazetki, a moja cipa nic ciekawego nie mówi.Ba, w ogóle nie raczy mówić.No to se myślę, że ja też nic nie powiem, bo nie ma o czym.Między matematykami a polskimi meteoryt nie spadł. A z nią o chłopakach ani o modzie nie pogada.Taki typ >:[ Zmuł kurwa.No to się mp3 postanawiam ogrzać i najeść xD, oraz odreagować po baaardzo męczących lekcjach, jako, że przed klasą jeszcze kolejne 45 minut. Wyciągam mp3,rozplątuję słuchawki i przymierzam się do naciśnięcia włącznika...A tu cipa się do mnie odzywa:
-Dlaczego się do mnie nie odzywasz?
(z wielgaśnym wyrzutem, jakbym ją co najmniej w dupę kopnęła)
Myślałam, że mnie szlag trafi. Kurwa przez 8 minut miała bardzo dużo czasu, by powiedzieć do mnie 1 słowo, a może pociągnęłabym sensownie rozmowę. A ta nic. Więc niech nie ma pretensji, że ja się do niej nie odezwę. Bo ona rozmawia o : snach,pyta się mnie jakie filmy ostatnio oglądałam(Kurwa, a ile filmów mogę obejrzeć w ciągu 7 dniu jak nauki jest jak stąd do Afryki) lub ona mi opowiada jakieś nudziarstwa, a ja udaję że słucham, mówi o swoim piesku bla bla bla...(nienawidzę psów od kiedy miałam z nimi wiele nieprzyjemnych historii), albo co mamy potem, lub 'pożyczysz mi zeszyt?'. Wkurwia mnie ta dziewczyna. I nikt nie chce się z nią kolegować, to jest najśmieszniejsze. Niech się cieszy że ja z nią się koleguję, a nie mi wyrzuty robi że raczyłam sobie mp3 na 6 lekcji włączyć.Głupia.Wróćmy jednak do scenki.
Ja:-Może nie mam ci nic do powiedzenia albo nie chcę z tobą rozmawiać-to była moja odpowiedź.Byłam już na maksa wkurwiona.Jeszcze chwila, a moja odpowiedź byłaby jeszcze bardziej rażąca.
Czuję niesmak, złość, in. do tej dziewczyny po tym jak chociażby nazwała mnie egoistką. A dlaczego?
Nie miała żadnego powodu. Tylko taki, że jestem jedynaczką. Bla bla bla...Szlag mnie wtedy trafił. Co ona kurwa może o mnie wiedzieć. Nie jestem egoistką, bo nie myślę tylko o sobie, troszczę się o innych, zapisałam się na wolontariat, nie odmawiam pomocy. Raczej ona jest egoistką. Jak jest np. atlas szkolny, to przysunie go do siebie tak jakby był jej własnością.Głupia.
A ja ostatnio pocięłam się. Ana poszła w kąt.A ja coraz częściej cieszę się że żyję.Koniec na dziś.Jutro sobota.Nareszcie się wyśpię.
Tagi:
wredny cipol
Wróciłaaaam ! ;)
***
'Przygoda' z Aną nie skończyła się źle, widzicie, żyję.
Wprawdzie jak w ostatnim tygodniu prawie nic nie jadłam, to nie powiem czułam się bardzo źle.
Takie prozaiczne rzeczy jak wejście po schodach na 1,2 piętro sprawiały mi trudność.Ale jest jeden wielki plus.
Wróciła mi miesiączka.I faktycznie zrzuciłam kilka kilogramów. Ale ostatnio chyba to nadrobiłam...Także, znów zaczynam niejedzenie. Ale...Was to chyba nie opuszczę.'Dzięki' Anie poczułam się jeszcze bardziej samotnie, niż można to sobie wyobrazić.Ale mimo wszystko wracam do niej. Po lepszą sylwetkę, uczuci lekkości, piękno.
***
Nie wiedziałam, że można tak kochać faceta.
Raz szaleję za tym wieśniakiem, pacanem i psem na baby,
Raz pałam nienawiścią.Tyle lat czekałam na Niego i się nie doczekam. Już to wiem. Tyle, że ta wiedza na nic się zdaje.
Głupia! Nie potrafię zapomnieć o nim. Codziennie widuję Go w szkole.Oferma.Zawsze mam pecha, mimo, że się staram.
***
Jutro mam imprezę urodzinową dla babek z klasy :D
Pościągam troszkę piosenek z aktualnej listy przebojów, bo nie każdy lubi te smęty i odskocznie co ja.
***
Przez miłość, w gruncie nieszczęśliwą, bo nieodwzajemnioną, powinnam być smutna - obecnie jest we mnie mieszanka wściekłości,smutku, i wielkiej radości.
Pff..Dziwne.
***
Pada.Kocham, cię Deszczu.
***
Wypada posprzątać pokój, bo to co się teraz dzieje, nie można nazwać bałaganem...
***
'Przygoda' z Aną nie skończyła się źle, widzicie, żyję.
Wprawdzie jak w ostatnim tygodniu prawie nic nie jadłam, to nie powiem czułam się bardzo źle.
Takie prozaiczne rzeczy jak wejście po schodach na 1,2 piętro sprawiały mi trudność.Ale jest jeden wielki plus.
Wróciła mi miesiączka.I faktycznie zrzuciłam kilka kilogramów. Ale ostatnio chyba to nadrobiłam...Także, znów zaczynam niejedzenie. Ale...Was to chyba nie opuszczę.'Dzięki' Anie poczułam się jeszcze bardziej samotnie, niż można to sobie wyobrazić.Ale mimo wszystko wracam do niej. Po lepszą sylwetkę, uczuci lekkości, piękno.
***
Nie wiedziałam, że można tak kochać faceta.
Raz szaleję za tym wieśniakiem, pacanem i psem na baby,
Raz pałam nienawiścią.Tyle lat czekałam na Niego i się nie doczekam. Już to wiem. Tyle, że ta wiedza na nic się zdaje.
Głupia! Nie potrafię zapomnieć o nim. Codziennie widuję Go w szkole.Oferma.Zawsze mam pecha, mimo, że się staram.
***
Jutro mam imprezę urodzinową dla babek z klasy :D
Pościągam troszkę piosenek z aktualnej listy przebojów, bo nie każdy lubi te smęty i odskocznie co ja.
***
Przez miłość, w gruncie nieszczęśliwą, bo nieodwzajemnioną, powinnam być smutna - obecnie jest we mnie mieszanka wściekłości,smutku, i wielkiej radości.
Pff..Dziwne.
***
Pada.Kocham, cię Deszczu.
***
Wypada posprzątać pokój, bo to co się teraz dzieje, nie można nazwać bałaganem...
Zawieszam BloBlo.
Do odwołania.
Dziękuję Wam, za to, że dzielnie mnie wspieraliście.
Dziękuję za ciepłą i miłą atmosferę.
Za takie ciepło rodzinne jakie otrzymałam od Was.
Za dobre serce, rady,komentarze.
Ostatnio nie czułam ciepła.
W ogóle miałam problem z samą sobą.
Myślałam nad tym co kiedyś się wydarzyło, i nad tym co będzie.
Wracam na stare śmieci. Do bloga z tematyką odchudzania.
Do moich Motylków.Wiele osób pomyśli teraz:
'Boże, jaka ona głupia,co ona robi?'
Może jestem głupia. Wiem co robię. Wiem jakie jest ryzyko.
Co mogę stracić. Ale nie znacie mnie, nie wiecie jak wyglądam, jak się czuję sama ze sobą.
Do pisania tutaj zapewne wrócę. Jeszcze nie raz.
Na razie tylko zawieszam BloBlo, nie ogłaszam zakończenia.
W każdym razie nie skasuję go.
Los może kierować moim życiem, tak, że będzie zupełnie inaczej.Jeszcze zaskoczy nas wszystkich nie raz.
Do zobaczenia, moi drodzy, w lepszym czasie.
Do odwołania.
Dziękuję Wam, za to, że dzielnie mnie wspieraliście.
Dziękuję za ciepłą i miłą atmosferę.
Za takie ciepło rodzinne jakie otrzymałam od Was.
Za dobre serce, rady,komentarze.
Ostatnio nie czułam ciepła.
W ogóle miałam problem z samą sobą.
Myślałam nad tym co kiedyś się wydarzyło, i nad tym co będzie.
Wracam na stare śmieci. Do bloga z tematyką odchudzania.
Do moich Motylków.Wiele osób pomyśli teraz:
'Boże, jaka ona głupia,co ona robi?'
Może jestem głupia. Wiem co robię. Wiem jakie jest ryzyko.
Co mogę stracić. Ale nie znacie mnie, nie wiecie jak wyglądam, jak się czuję sama ze sobą.
Do pisania tutaj zapewne wrócę. Jeszcze nie raz.
Na razie tylko zawieszam BloBlo, nie ogłaszam zakończenia.
W każdym razie nie skasuję go.
Los może kierować moim życiem, tak, że będzie zupełnie inaczej.Jeszcze zaskoczy nas wszystkich nie raz.
Do zobaczenia, moi drodzy, w lepszym czasie.
W powietrzu czuć monotonię.
Znów nie poszłam na pierwszą lekcję.
Potem okazało się, że nie ma mojej niby przyjaciółki.
Odetchnęłam.Wiedziałam, że ten można by nazwać szczęśliwym, ponieważ nie ma jej w szkole.Na wychowaniu fizycznym rozmawiałam trochę z dawną przyjaciółką, która jest mi bardzo bliska, i powiedziałam jej co czuję.To że kocham, jest wiadome. To, że nienawidzę chyba też.Czuję się zmęczona tym wszystkim. Tym kochaniem bez wzajemności.Wiele razy już wyobrażałam sobie jak to by było, gdybym umarła.Na pewno lepiej.Ale jako skorpion robię wszystkim na złość, i wciąż żyję.Brakuje mi szczęścia.Chociaż dziś małe szczęście było - pomagałam w szkole z przenoszeniem mebli.Praca uszczęśliwia. Przynajmniej mnie.Potrzebuję snu.Tak, se będzie dla mnie najlepszy.Jak śpię, przynajmniej nie cierpię.Jak wstanę, to poczytam i skomentuję Wasze blogi. Na razie jestem nie do życia. Do zobaczenia.
Znów nie poszłam na pierwszą lekcję.
Potem okazało się, że nie ma mojej niby przyjaciółki.
Odetchnęłam.Wiedziałam, że ten można by nazwać szczęśliwym, ponieważ nie ma jej w szkole.Na wychowaniu fizycznym rozmawiałam trochę z dawną przyjaciółką, która jest mi bardzo bliska, i powiedziałam jej co czuję.To że kocham, jest wiadome. To, że nienawidzę chyba też.Czuję się zmęczona tym wszystkim. Tym kochaniem bez wzajemności.Wiele razy już wyobrażałam sobie jak to by było, gdybym umarła.Na pewno lepiej.Ale jako skorpion robię wszystkim na złość, i wciąż żyję.Brakuje mi szczęścia.Chociaż dziś małe szczęście było - pomagałam w szkole z przenoszeniem mebli.Praca uszczęśliwia. Przynajmniej mnie.Potrzebuję snu.Tak, se będzie dla mnie najlepszy.Jak śpię, przynajmniej nie cierpię.Jak wstanę, to poczytam i skomentuję Wasze blogi. Na razie jestem nie do życia. Do zobaczenia.
Tagi:
spać spać spać.
Przepraszam, że nie pisałam.
Raz, że dużo nauki, dwa, to mały szlabanik...
Lubię swoją szkołę. Jest naprawdę wesoło.
Nie mogę znieść jedynie Jego widoku.
Muszę odwracać twarz gdy idzie, gdy patrzy na mnie.
Cierpienie jest czasem nie do wytrzymania.
Jak na złość wnerwia mnie też moja eks przyjaciółka, która chyba chce się stać przyjaciółką bez przedrostka eks.
Jeden chłopak ze starej klasy - S - powtarza mi ciągle, że innemu chłopakowi się podobam. No, to świetnie. Jak to prawda, no to super, ale nie zrobię 1 kroku. To nie na moje siły. Zresztą, nie wiem, czy chcę. Nie wiem czy nie złamałoby mi to serca, ponieważ wciąż chyba bez wzajemności kocham Kogoś. Nie sądzę, żebym się podobała tamtemu chłopakowi. Niby nie zaprzeczał, kiedy S mi to mówił, ale jednak nie wierzę. Już kiedyś zostałam oszukana przez chłopaka. Tyle, że wtedy było to do przewidzenia, a teraz nic na to nie wskazuje, by ktoś śmiał sobie ze mnie żartować.Mimo wszystko, nie zrobię 1 kroku, i nadziei też sobie nie będę robić.Bo na razie nie ma na co. Jest 17:30 dzwoni mama. Wyłączam muzykę w Winampie, i odbieram. Spokojnie, i lekko wesołym głosem rozmawiam. A więc będzie tak za mniej więcej 15 minut. Włączam spokojną muzykę z gitarowym brzmieniem. Muszę ukoić bardzo smutne serce, wysuszyć żal, niespełnioną miłość i tęsknotę z twarzy.Nie chcę, by widziała mnie kiedyś w stanie, kiedy będę właśnie taka smutna. Myślę, że dobrze by było założyć bloga z opowiadaniem. Postanawiam się tym zająć w najbliższym czasie. Marzę o deszczu, podczas gdy na dworze świeci słońce, pięknie oświetlając kolorowe drzewa.Przypominam sobie szkołę. Nowa klasa jest naprawdę w porządku. Kulturka, szacunek, nie to co w gimnazjum banda kanalii.
Kończę. Chyba założę bloga z opowiadaniem. Co wy na to?
Wiem, że to oklepany pomysł, wiele osób już ma takie blogi, ale, ja też chyba czuję natchnienie.
Papa!
Raz, że dużo nauki, dwa, to mały szlabanik...
Lubię swoją szkołę. Jest naprawdę wesoło.
Nie mogę znieść jedynie Jego widoku.
Muszę odwracać twarz gdy idzie, gdy patrzy na mnie.
Cierpienie jest czasem nie do wytrzymania.
Jak na złość wnerwia mnie też moja eks przyjaciółka, która chyba chce się stać przyjaciółką bez przedrostka eks.
Jeden chłopak ze starej klasy - S - powtarza mi ciągle, że innemu chłopakowi się podobam. No, to świetnie. Jak to prawda, no to super, ale nie zrobię 1 kroku. To nie na moje siły. Zresztą, nie wiem, czy chcę. Nie wiem czy nie złamałoby mi to serca, ponieważ wciąż chyba bez wzajemności kocham Kogoś. Nie sądzę, żebym się podobała tamtemu chłopakowi. Niby nie zaprzeczał, kiedy S mi to mówił, ale jednak nie wierzę. Już kiedyś zostałam oszukana przez chłopaka. Tyle, że wtedy było to do przewidzenia, a teraz nic na to nie wskazuje, by ktoś śmiał sobie ze mnie żartować.Mimo wszystko, nie zrobię 1 kroku, i nadziei też sobie nie będę robić.Bo na razie nie ma na co. Jest 17:30 dzwoni mama. Wyłączam muzykę w Winampie, i odbieram. Spokojnie, i lekko wesołym głosem rozmawiam. A więc będzie tak za mniej więcej 15 minut. Włączam spokojną muzykę z gitarowym brzmieniem. Muszę ukoić bardzo smutne serce, wysuszyć żal, niespełnioną miłość i tęsknotę z twarzy.Nie chcę, by widziała mnie kiedyś w stanie, kiedy będę właśnie taka smutna. Myślę, że dobrze by było założyć bloga z opowiadaniem. Postanawiam się tym zająć w najbliższym czasie. Marzę o deszczu, podczas gdy na dworze świeci słońce, pięknie oświetlając kolorowe drzewa.Przypominam sobie szkołę. Nowa klasa jest naprawdę w porządku. Kulturka, szacunek, nie to co w gimnazjum banda kanalii.
Kończę. Chyba założę bloga z opowiadaniem. Co wy na to?
Wiem, że to oklepany pomysł, wiele osób już ma takie blogi, ale, ja też chyba czuję natchnienie.
Papa!
Tagi:
pfff....
No i zrobiłam co chciałam, humor lekko się poprawił.
Szkoda, że poniedziałek już tak blisko.
Posprzątam sobie dziś pokój, odrobię lekcje i pouczę się. Jutro postaram się iść na 7 do kościoła. Nie lubię tłumów, więc to najlepsze rozwiązanie, by pójść z rana. Zimno mi w nogi. Nie pada. Szarość na dworze. Nicość. Brak wiatru. Zaczynam marzyć. W tle sączy się muzyka, papużki nie dają się skupić. Zauważam jesień. Na drzewach rosnących przed moim oknem pojawiły się czerwone kulki zwane jarzębiną. Z dala widać malutką kupkę liści rozsypanych pod drzewem. Co kilka minut widać człowieka, który się gdzieś śpieszy, dąży do jakiegoś celu. Ja na razie czuję nicość. Czuję szarość i codzienność. Zastanawiam się, co wcześniej, zanim poszłam do szkoły dawało mi radość. To była wolność i...moje myśli o pro anie, o lekkości,o smutku.O ile wolności teraz nie odzyskam, bo zaczęła się szkoła, to do any mogę powrócić i ją wcielać w życie. Ale chyba uznacie mnie za głupią. Poza tym, co chyba najważniejsze, ja nie mam takiej motywacji, aby żyć w zgodzie z jej zasadami. Może kiedyś miałam, teraz już nie. Muszę znów znaleźć coś co da mi radość i pozwoli zapomnieć o Nim. Siedząca wrona na metalowej rurze czyści pióra i skrzydła, po chwili odlatuje. Tylko ja zostaję wciąż tu, w jednym miejscu, mieście, na konkretnej ulicy i w o takim numerze bloku, w tym pokoju. Chciałabym się stąd wyprowadzić. Każdy budynek, ma coś związanego z Nim. Każdy niebieski samochód przyprawia mnie o zawrót głowy i gęsią skórkę. Nawet huśtawka widoczna z mojego okna ma historię związaną z Nim. To miasto nie jest miejscem dla mnie.
Chyba wciąż kocham.
Ten pamiętnik staje się, albo już się stał bardzo smutnym miejscem. Szarym. Nic nie znaczącym.
Dziękuję, że mnie odwiedzacie, komentujecie, chwalicie fotografie (nie wszystkie są moje), wskazujecie dobrą drogę.
Gdyby ten pamiętnik był rzeczą byłby poduszką.
Poduszką mokrą od łez.
Poduszką z dziurami od złości i bezsilności.
Poduszką popisaną moimi stanami psychicznymi.
Poduszką z mp3 w środku, bo muzyka działa na wszystko.
Poduszką w kolorze czarno-szaro-białym i sercem z wszystkimi kolorami.
Zawsze wybierałam samotność. Teraz chyba doświadczyłam jej naprawdę.Czuję lekki stres.
Teraz widzę siebie walącą rękami w szklaną ścianę. Gdzie jestem tylko ja.No i moje myśli.
Już wiem, czego mi trzeba. Spokojnej muzyki, kubka gorącej herbaty, pary ciepłych skarpet i posprzątania pokoju. Sądzę, że po tym będzie mi lepiej.
Tak więc, do zobaczenia.
*******
Muzyka, którą zamierzam się uspokoić:
Pussycat Dolls - You don't see me
Robert Pattinson - Never think
Robert Pattinson - Let Me Sign
Vasco & Paul Reeves - Lullaby
Led Zeppelin - Thank you
Carter Burwell - Bella's Lullaby
Szkoda, że poniedziałek już tak blisko.
Posprzątam sobie dziś pokój, odrobię lekcje i pouczę się. Jutro postaram się iść na 7 do kościoła. Nie lubię tłumów, więc to najlepsze rozwiązanie, by pójść z rana. Zimno mi w nogi. Nie pada. Szarość na dworze. Nicość. Brak wiatru. Zaczynam marzyć. W tle sączy się muzyka, papużki nie dają się skupić. Zauważam jesień. Na drzewach rosnących przed moim oknem pojawiły się czerwone kulki zwane jarzębiną. Z dala widać malutką kupkę liści rozsypanych pod drzewem. Co kilka minut widać człowieka, który się gdzieś śpieszy, dąży do jakiegoś celu. Ja na razie czuję nicość. Czuję szarość i codzienność. Zastanawiam się, co wcześniej, zanim poszłam do szkoły dawało mi radość. To była wolność i...moje myśli o pro anie, o lekkości,o smutku.O ile wolności teraz nie odzyskam, bo zaczęła się szkoła, to do any mogę powrócić i ją wcielać w życie. Ale chyba uznacie mnie za głupią. Poza tym, co chyba najważniejsze, ja nie mam takiej motywacji, aby żyć w zgodzie z jej zasadami. Może kiedyś miałam, teraz już nie. Muszę znów znaleźć coś co da mi radość i pozwoli zapomnieć o Nim. Siedząca wrona na metalowej rurze czyści pióra i skrzydła, po chwili odlatuje. Tylko ja zostaję wciąż tu, w jednym miejscu, mieście, na konkretnej ulicy i w o takim numerze bloku, w tym pokoju. Chciałabym się stąd wyprowadzić. Każdy budynek, ma coś związanego z Nim. Każdy niebieski samochód przyprawia mnie o zawrót głowy i gęsią skórkę. Nawet huśtawka widoczna z mojego okna ma historię związaną z Nim. To miasto nie jest miejscem dla mnie.
Chyba wciąż kocham.
Ten pamiętnik staje się, albo już się stał bardzo smutnym miejscem. Szarym. Nic nie znaczącym.
Dziękuję, że mnie odwiedzacie, komentujecie, chwalicie fotografie (nie wszystkie są moje), wskazujecie dobrą drogę.
Gdyby ten pamiętnik był rzeczą byłby poduszką.
Poduszką mokrą od łez.
Poduszką z dziurami od złości i bezsilności.
Poduszką popisaną moimi stanami psychicznymi.
Poduszką z mp3 w środku, bo muzyka działa na wszystko.
Poduszką w kolorze czarno-szaro-białym i sercem z wszystkimi kolorami.
Zawsze wybierałam samotność. Teraz chyba doświadczyłam jej naprawdę.Czuję lekki stres.
Teraz widzę siebie walącą rękami w szklaną ścianę. Gdzie jestem tylko ja.No i moje myśli.
Już wiem, czego mi trzeba. Spokojnej muzyki, kubka gorącej herbaty, pary ciepłych skarpet i posprzątania pokoju. Sądzę, że po tym będzie mi lepiej.
Tak więc, do zobaczenia.
*******
Muzyka, którą zamierzam się uspokoić:
Pussycat Dolls - You don't see me
Robert Pattinson - Never think
Robert Pattinson - Let Me Sign
Vasco & Paul Reeves - Lullaby
Led Zeppelin - Thank you
Carter Burwell - Bella's Lullaby
Wczorajszy dzień mogłabym określić szczęśliwym.
W szkole było bardzo wesoło. Musiałam usiąść z takim jednym chłopakiem na religii, bo nie było już żadnego wolnego miejsca. Oto malutka część tego co się działo:
B: Thindream, masz gumkę?
Ja podaję mu ją. Pół klasy w śmiech. Najpierw nie załapałam o co chodzi. A potem sobie skojarzyłam, że mianem gumki, określane jest zabezpieczenie, czyli prezerwatywy itd.
****
Wieczorem szłam z młodszą koleżanką po mieście. W deszczu, w moim ukochanym deszczu. Przeszłam całe miasto. Miałam wiele czasu ab myśleć. O Nim. Bo jakżeby inaczej. W szkole, kiedy, przeszedł koło mnie, czułam Jego zapach. W głowie miałam jedną myśl: Boże, jak On cudownie pachnie.
Niestety On nie jest dla mnie, ja dla niego. Choćbym miała i 10 puszek Nutelli, nie będę w stanie o Nim zapomnieć. Ooo, tak...czuję, że mam chandrę. Cudownie. Nie chcę mi się wstawać z łóżka, i iść gdziekolwiek. Od kilku dni planowałam, że pomaluję sobie paznokcie, i wydepiluję nogi, a teraz to nawet włosy przydałoby się umyć. Nie mam na to siły. Psychicznej. Bo fizycznie jestem sprawna.
Bez przerwy oglądam 'Diabeł ubiera się u Prady'. Kocham ten film. On mnie jakoś odciąga od tego wszystkiego.
Nie czytajcie tej notki, jest tylko moimi nędznymi wypocinami i urywkami okropnie smutnych myśli. Jeśli już przeczytaliście, no to dzięki.
W szkole było bardzo wesoło. Musiałam usiąść z takim jednym chłopakiem na religii, bo nie było już żadnego wolnego miejsca. Oto malutka część tego co się działo:
B: Thindream, masz gumkę?
Ja podaję mu ją. Pół klasy w śmiech. Najpierw nie załapałam o co chodzi. A potem sobie skojarzyłam, że mianem gumki, określane jest zabezpieczenie, czyli prezerwatywy itd.
****
Wieczorem szłam z młodszą koleżanką po mieście. W deszczu, w moim ukochanym deszczu. Przeszłam całe miasto. Miałam wiele czasu ab myśleć. O Nim. Bo jakżeby inaczej. W szkole, kiedy, przeszedł koło mnie, czułam Jego zapach. W głowie miałam jedną myśl: Boże, jak On cudownie pachnie.
Niestety On nie jest dla mnie, ja dla niego. Choćbym miała i 10 puszek Nutelli, nie będę w stanie o Nim zapomnieć. Ooo, tak...czuję, że mam chandrę. Cudownie. Nie chcę mi się wstawać z łóżka, i iść gdziekolwiek. Od kilku dni planowałam, że pomaluję sobie paznokcie, i wydepiluję nogi, a teraz to nawet włosy przydałoby się umyć. Nie mam na to siły. Psychicznej. Bo fizycznie jestem sprawna.
Bez przerwy oglądam 'Diabeł ubiera się u Prady'. Kocham ten film. On mnie jakoś odciąga od tego wszystkiego.
Nie czytajcie tej notki, jest tylko moimi nędznymi wypocinami i urywkami okropnie smutnych myśli. Jeśli już przeczytaliście, no to dzięki.
Tagi:
Nutella się skończyła
Ojoj, przepraszam, że tak długo mnie nie było, no, ale brak internetu :(
Dziś i tak niewiele powiem, bo jeśli nie pójdę zaraz spać, to jutro zaśpię do szkoły na mur beton.
Jeszcze zadanie z biologii muszę zrobić.
Franca z anglika mnie wnerwia.
Zrobiłam zadanie, ale w całości w tłumaczu w google, no bo ja z angielskiego to lipa jestem.
On mnie wnerwia. Szaleję za nim, ale siedzę cicho jak mysz pod miotłą.Szaleję i nienawidzę. Taki stan teraz mam :)
Mam dosyć eks przyjaciółki. Działa mi na nerwy.
Dobre było dziś tylko to że:
1) Mam zrobiła rosół i chleb z serem czosnkowym
2) Podłączyli internet (wieczorem dopiero, ale dobre i to)
3) Pomogłam w lekcjach koleżance i miałam satysfakcjon :)
Koniec. Idę spać. Wasze Blo poczytam jutro, czyli w weekend.
Dobranoc xD.
P.S. 15 zł na ćwiczenia do matmy, chamstwo >:[
Dziś i tak niewiele powiem, bo jeśli nie pójdę zaraz spać, to jutro zaśpię do szkoły na mur beton.
Jeszcze zadanie z biologii muszę zrobić.
Franca z anglika mnie wnerwia.
Zrobiłam zadanie, ale w całości w tłumaczu w google, no bo ja z angielskiego to lipa jestem.
On mnie wnerwia. Szaleję za nim, ale siedzę cicho jak mysz pod miotłą.Szaleję i nienawidzę. Taki stan teraz mam :)
Mam dosyć eks przyjaciółki. Działa mi na nerwy.
Dobre było dziś tylko to że:
1) Mam zrobiła rosół i chleb z serem czosnkowym
2) Podłączyli internet (wieczorem dopiero, ale dobre i to)
3) Pomogłam w lekcjach koleżance i miałam satysfakcjon :)
Koniec. Idę spać. Wasze Blo poczytam jutro, czyli w weekend.
Dobranoc xD.
P.S. 15 zł na ćwiczenia do matmy, chamstwo >:[
Nowa szkoła jest w porządku.Nauczyciele w sumie też.Mamy super wychowawczynię.Spoko kobieta. Widać że taka 'życiowa' ale też czuć przed nią respekt i nie sposób nie darzyć jej szacunkiem.Nie miałam dziś najlepszego dnia.Ten Ktoś mnie wnerwia na całego.Mam dosyć kochania się w nim bez pamięci i bez wzajemności.Dziś śpieszyłam się, idąc w stronę wyjścia,nie widziałam nauczycielki, chyba z takiej z gimnazjum. Ten ktoś do mnie powiedział coś takiego (nie dokładnie, bo nie usłyszałam zbyt wiele): 'powiedz dzień dobry pani profesor'(profesor, a to dobre, ta pani nie jest profesorem, On się po prostu podlizuje, lizus jeden).Jak mówiłam, nie widziałam tej kobiety, i nie powiedziałam jej tego prozaicznego zwrotu grzecznościowego, poza tym śpieszyłam się. Może i to było nie kulturalne z mojej strony, ale to co powiedział po tym jak znikłam mu z oczu, wkurzyło mnie. Wiecie co powiedział? 'Pizda'. Myślałam, że wybuchnę(a jak ja się zdenerwuję tak na poważnie (zdarza mi się to rzadko, chociaż ostatnio nie powiem, coraz częściej mi się to zdarza).Myślałam normalnie, że mu albo przyłożę, albo go tak zwyzywam, że następnym razem przejdzie koło mnie z podkulonym ogonem, zanim coś powie.Mam go dosyć. Niech się pieprzy.Mam dosyć tej chorej miłości do niego. Jest moi całym światem, ale...ja dla niego jestem nikim, więc chciałabym, żeby zniknął, z mojego otoczenia, ale jak na złość tak się nie dzieje. Chciałabym schować się teraz pod kołdrą i przespać całą wieczność. Albo żeby wreszcie zrobili mi tą operację (przy okazji tego, że w wakacje miałam kontuzję kostki, okazało się, że z moim stawem skokowym jest coś nie tak, i da się to wyleczyć zdaje się operacyjnie). Może niech na tej operacji będą komplikacje i niech umrę. Już nie będę słyszeć, że jestem pizdą. Nie będę musiała na Niego patrzeć, ani słyszeć jego głosu.Wczoraj zrobiłam coś głupiego. Jeśli ktoś wczoraj oglądał Rozmowy w Toku, będzie wiedział o co chodzi. Wykonałam zaklęcie, które podobno działa. Osoba która to opowiadała, sama tego doświadczyła. Więc i ja je wykonałam. Znów sama sobie dałam nadzieję. Chociaż dziś już żałuję, że wykonałam to czary-mary. Wątpię, że to przyniesie jakieś efekty, ale już sama świadomość czegoś takiego mnie przysparza o wstyd. Przez to wszystko temat Any rozpłynął się. Chyba porzucę ten cel. Mimo wszystko. Odchudzać się mogę zacząć, ale...jakimś innym sposobem,np. bardziej racjonalnym. Tak więc metodom Any mówię: papa. Chociaż jeśli załamię się z powodu Kogoś, nie wykluczam chęci zdewastowania się. Na razie jednak daję sobie z tym spokój. A teraz mówię Wam papa, bo jest mi zimno i chcę zrobić sobie herbatę i pooglądać tv. Papa :)
P.S. Strasznie lubię to zdjęcie, zawsze, jakoś tak lubię przy nim odpływać (marzyć).
P.S.2. Doszedł mi angielski w szkole, pani gada niemal bez przerwy po angielsku, a ja nic nie rozumiem :D
P.S. Strasznie lubię to zdjęcie, zawsze, jakoś tak lubię przy nim odpływać (marzyć).
P.S.2. Doszedł mi angielski w szkole, pani gada niemal bez przerwy po angielsku, a ja nic nie rozumiem :D
Tagi:
papa xd
Cholera, Cholera, CHOLERA !
Dwa miesiące przygotowywałam się na nowy rak szkolny.
Byłam na 99,5% pewna, że Ktoś idzie do innej szkoły w innym mieście.
Dziś sprawdziłam oficjalną listę przed akademią.
Mój wzrok uciekł w bok...
Jego imię i nazwisko widniało tam na pewno, nie przewidziało mi się.
Byłam w szoku. Zamurowało mnie. Przynajmniej nie jest w mojej klasie, jakoś przeżyję-pomyślałam.
A potem jednak dowiedziałam się, że się przepisuje do klasy, gdzie ja chodzę.
Tego już było za wiele. Chciałam ułożyć sobie życie od nowa, i mogę. Bo będę musiała widzieć go w szkole, nawet w klasie, jeśli uda mu się przenieść.
Cudownie. Kolejne 3 lata stracone.
Jednak zrobię wszystko co w mojej mocy, żeby tak się nie stało.
Klasy tak za bardzo nie poznałam, ale wydaje się w porządku.
Jestem zła ! Nie tak umawiałam się ze swoim życiem.
Błagałam o to bym już nigdy nie widziała Kogoś, i żebym nie była w klasie z moją byłą przyjaciółką.
Nie dostałam niczego. Życie widocznie lubi być niesprawiedliwe.
Mam dość. Ale jest coś co mnie napędza i trzyma, żebym nie zrobiła nic głupiego.To Ana. Ona jeszcze wierzy, że mi się uda poukładać życie tak, bym była z niego zadowolona. Tak więc, spróbuję, co będzie się działo dalej. Aha, i dieta ! Koniec z cukrem, czyli tzw. białą śmiercią, słodyczami, tłustym jedzeniem. Od jutra herbata pu erh, warzywa i owoce, woda,tyle.Wciąż nie mam plecaka. Niedługo pewnie kupię,jak znajdę jakiś ładny i tani. A, no i dziś jadę na ciuchy. Nie mam się w co ubrać ! :( Najbardziej potrzebuję: spodni, bluzy i swetra. Tylko gdzie znajdę jakieś ładne. Cały dzień pada ! Co ja gadam, leje jak nie wiem co ! I dobrze. Nareszcie jesień i smutek, czyli to co lubię !
Żegnam państwa.Może jeszcze dziś napiszę.
Dwa miesiące przygotowywałam się na nowy rak szkolny.
Byłam na 99,5% pewna, że Ktoś idzie do innej szkoły w innym mieście.
Dziś sprawdziłam oficjalną listę przed akademią.
Mój wzrok uciekł w bok...
Jego imię i nazwisko widniało tam na pewno, nie przewidziało mi się.
Byłam w szoku. Zamurowało mnie. Przynajmniej nie jest w mojej klasie, jakoś przeżyję-pomyślałam.
A potem jednak dowiedziałam się, że się przepisuje do klasy, gdzie ja chodzę.
Tego już było za wiele. Chciałam ułożyć sobie życie od nowa, i mogę. Bo będę musiała widzieć go w szkole, nawet w klasie, jeśli uda mu się przenieść.
Cudownie. Kolejne 3 lata stracone.
Jednak zrobię wszystko co w mojej mocy, żeby tak się nie stało.
Klasy tak za bardzo nie poznałam, ale wydaje się w porządku.
Jestem zła ! Nie tak umawiałam się ze swoim życiem.
Błagałam o to bym już nigdy nie widziała Kogoś, i żebym nie była w klasie z moją byłą przyjaciółką.
Nie dostałam niczego. Życie widocznie lubi być niesprawiedliwe.
Mam dość. Ale jest coś co mnie napędza i trzyma, żebym nie zrobiła nic głupiego.To Ana. Ona jeszcze wierzy, że mi się uda poukładać życie tak, bym była z niego zadowolona. Tak więc, spróbuję, co będzie się działo dalej. Aha, i dieta ! Koniec z cukrem, czyli tzw. białą śmiercią, słodyczami, tłustym jedzeniem. Od jutra herbata pu erh, warzywa i owoce, woda,tyle.Wciąż nie mam plecaka. Niedługo pewnie kupię,jak znajdę jakiś ładny i tani. A, no i dziś jadę na ciuchy. Nie mam się w co ubrać ! :( Najbardziej potrzebuję: spodni, bluzy i swetra. Tylko gdzie znajdę jakieś ładne. Cały dzień pada ! Co ja gadam, leje jak nie wiem co ! I dobrze. Nareszcie jesień i smutek, czyli to co lubię !
Żegnam państwa.Może jeszcze dziś napiszę.
Posłuchałam sobie Feela.
Wszystko wróciło, takie świeże.
Mój mózg pewnie myśli, że skoro się rok szkolny zaczyna,to ujrzę Jego.
Nie, już nie w tym roku. I w żadnym innym.
Wszyscy mnie nastawiacie przeciwko anie.
A mówcie sobie co chcecie.
Ja zdania nie zmienię. Nigdy w życiu nie byłam niczego pewna jak właśnie tego, że chcę spróbować.
Naprawdę.
Możecie teraz mnie potępiać, i odwrócić się ode mnie, proszę bardzo.
Jednocześnie widzę, że wierzycie we mnie :) Cieszy mnie to.
Myślicie może, że postępując w ten sposób, doprowadzę się do ruiny.
Przeceniacie mnie :) Na pewno będą chwile załamania.
A może do jesieni się wszystko zmieni.
Nosz kur...zaczęłam rymować ^^
Nie wiem już co napisać.Mózg mi się wyłącza. Co jak co, ale jestem zmęczona.
Kocham jesień i pluchę xD
Wszystko wróciło, takie świeże.
Mój mózg pewnie myśli, że skoro się rok szkolny zaczyna,to ujrzę Jego.
Nie, już nie w tym roku. I w żadnym innym.
Wszyscy mnie nastawiacie przeciwko anie.
A mówcie sobie co chcecie.
Ja zdania nie zmienię. Nigdy w życiu nie byłam niczego pewna jak właśnie tego, że chcę spróbować.
Naprawdę.
Możecie teraz mnie potępiać, i odwrócić się ode mnie, proszę bardzo.
Jednocześnie widzę, że wierzycie we mnie :) Cieszy mnie to.
Myślicie może, że postępując w ten sposób, doprowadzę się do ruiny.
Przeceniacie mnie :) Na pewno będą chwile załamania.
A może do jesieni się wszystko zmieni.
Nosz kur...zaczęłam rymować ^^
Nie wiem już co napisać.Mózg mi się wyłącza. Co jak co, ale jestem zmęczona.
Kocham jesień i pluchę xD
Tagi:
xd
19. był, ale go usunęłam. To były brednie. Stek myśli nieuczesanych, napisanych pod wpływem tylu emocji, że wyszło z tego bagienko.
Chyba 2 dni temu moja przyjaciółka
(Była !, a w ogóle bym jej tak nie nazwała),
napisała do mnie esemesa. Że może się spotkamy, bo ma odnowiony pokój, i w ogóle jest koniec wakacji.
Nie odpisałam. Nie miałam ochoty, to po pierwsze. Ponadto miałam kłopot z telefonem, bo zmieniłam sieć, miałam nieaktywny sim. Mogłabym z internetu za darmo, ale...jak już mówiłam, nie miałam ochoty. Ona mieszka daleko, ma psa, który mnie nie lubi (i wzajemnie, boję się tych Zombie!). Poza tym, nie chcę odnawiać starych kontaktów. Wprawdzie kilka dni temu napisałam cześć jednej dziewczynie na GG i odpisała. Rozmowa była 'sztywna' i nie mam zamiaru więcej do niej pisać. Zresztą do nikogo z klasy. W sumie nieładnie, że nie odpowiedziałam na esemesa, więc zrobię to jutro. Ale nie zgodzę się. Nie chcę tam iść. Poza tym to jest teren, gdzie mieszka On. Nie chcę cierpieć. Kurde, w moich zdaniach ciągle przewija się: Ja, moje, chcę. Wygląda to na egoizm :D Jak se szłam do kościoła z mamą to widziałam faceta od informatki. Nie zdążyłam powiedzieć głupiego 'dzień dobry', bo się odwrócił. Chyba szedł z córką. Nie wiem. Nie obchodzi mnie to. Mama pod koniec mszy z czegoś się śmiała. Aż głupio mi się zrobiło. Jeszcze komuś telefon dzwonił przez 5 minut. Myślałam, że ksiądz zrobi wiochę i zwróci komuś uwagę, ale tak się nie stało. W kościele nie było Jego. Skąd to wiem? Bo gdyby był, służył by do mszy. A na ołtarzu nie było po Nim śladu. Czułam taką pustkę. Eh, co ta chora miłość ze mną zrobiła?! Cholera, czuję tak, jakby On kiedyś ze mną był, chociaż przez kilka dni. A przecież NIGDY nie byliśmy razem, żebym miała takie odczucia. W pamiętniku (papierowym, tak, istotnie posiadam taki, na wypadek, braku netu, lub gdybym miała do powiedzenia coś, czego, absolutnie nie mogę Wam powiedzieć. Ale wszystko Wam mówię.Tam piszę od czasu do czasu, ale to się zmieni.Przecież do szkoły lapka nie zabiorę, nie?). A więc w pamiętniku. Wpisałam 13 przykazań pro-any i 40 powodów dla których warto być chudym...Ładnie to ozdobiłam.
Taa...Wiem, w co się pakuję. Widziałam cierpienie dziewczyn które otrząsnęły się z tego. Słyszałam relacje tych którzy chcieli być naprawdę Motylkami...I już ich nie ma. Przyjaźnię się z innymi Motylkami. I wiem w co się pakuję. Wiem, że pomimo, że mogę być najchudsza np. w klasie, i tak będę się czuła najgrubsza. Wiem, że będę czuła wstręt do siebie, i to że mogę mieć 'napady' a potem będę się próbowała tego pozbyć pijąc środki przeczyszczające (o wymiotowaniu słyszałam, nie zamierzam tego praktykować, to obrzydliwe). Ja to wszystko doskonale wiem. I nadal chcę spróbować. Zawsze chciałam schudnąć trochę. Mogłabym to zwalić na niezdrową kuchnię, ale nie mam podstaw. W naszym domu nie gotuje się tłusto. Nie ma takich rzeczy jak: śmietana, tłuste mleko (jest albo 0,5% albo 1,5%), margaryna, smalec, słonina (a fuuu...!), boczek, tłuste mięsa, zupy nie są zabielane śmietaną, nie jemy majonezu. Na naszym stole rzadko goszczą potrawy takie jak: frytki, fast foody, pierogi, makarony, knedle itd. Więc naprawdę nie wiem. Wiadomo też że chodzi o ilość. Ileż to razy ja nie próbowałam na różne sposoby. Nic nie wychodziło. Tak więc spróbuję jeszcze raz, ale tym razem z pro-aną. Będę się stosować do ich zasad.Może to głupie, część z Was mnie wyśmieje, odwróci się, będzie próbowała mi to wywalić z głupiego łba. Ale czy wy nie zdajecie sobie sprawy, jak się cieszyłam, kiedy przed wakacjami waga pokazała -2kg? Teraz pewnie i tak to nadrobiłam porządnie, bo wakacje były. Ale za 2 dni szkoła :)
Britney Spears - Everytime. Tą piosenką kończę ostatni dziś post. Dobranoc.
+Tu możecie zobaczyć owoc mojej rocznej pracy: LiNK
Tekst do podlinkowania...
(Była !, a w ogóle bym jej tak nie nazwała),
napisała do mnie esemesa. Że może się spotkamy, bo ma odnowiony pokój, i w ogóle jest koniec wakacji.
Nie odpisałam. Nie miałam ochoty, to po pierwsze. Ponadto miałam kłopot z telefonem, bo zmieniłam sieć, miałam nieaktywny sim. Mogłabym z internetu za darmo, ale...jak już mówiłam, nie miałam ochoty. Ona mieszka daleko, ma psa, który mnie nie lubi (i wzajemnie, boję się tych Zombie!). Poza tym, nie chcę odnawiać starych kontaktów. Wprawdzie kilka dni temu napisałam cześć jednej dziewczynie na GG i odpisała. Rozmowa była 'sztywna' i nie mam zamiaru więcej do niej pisać. Zresztą do nikogo z klasy. W sumie nieładnie, że nie odpowiedziałam na esemesa, więc zrobię to jutro. Ale nie zgodzę się. Nie chcę tam iść. Poza tym to jest teren, gdzie mieszka On. Nie chcę cierpieć. Kurde, w moich zdaniach ciągle przewija się: Ja, moje, chcę. Wygląda to na egoizm :D Jak se szłam do kościoła z mamą to widziałam faceta od informatki. Nie zdążyłam powiedzieć głupiego 'dzień dobry', bo się odwrócił. Chyba szedł z córką. Nie wiem. Nie obchodzi mnie to. Mama pod koniec mszy z czegoś się śmiała. Aż głupio mi się zrobiło. Jeszcze komuś telefon dzwonił przez 5 minut. Myślałam, że ksiądz zrobi wiochę i zwróci komuś uwagę, ale tak się nie stało. W kościele nie było Jego. Skąd to wiem? Bo gdyby był, służył by do mszy. A na ołtarzu nie było po Nim śladu. Czułam taką pustkę. Eh, co ta chora miłość ze mną zrobiła?! Cholera, czuję tak, jakby On kiedyś ze mną był, chociaż przez kilka dni. A przecież NIGDY nie byliśmy razem, żebym miała takie odczucia. W pamiętniku (papierowym, tak, istotnie posiadam taki, na wypadek, braku netu, lub gdybym miała do powiedzenia coś, czego, absolutnie nie mogę Wam powiedzieć. Ale wszystko Wam mówię.Tam piszę od czasu do czasu, ale to się zmieni.Przecież do szkoły lapka nie zabiorę, nie?). A więc w pamiętniku. Wpisałam 13 przykazań pro-any i 40 powodów dla których warto być chudym...Ładnie to ozdobiłam.
Taa...Wiem, w co się pakuję. Widziałam cierpienie dziewczyn które otrząsnęły się z tego. Słyszałam relacje tych którzy chcieli być naprawdę Motylkami...I już ich nie ma. Przyjaźnię się z innymi Motylkami. I wiem w co się pakuję. Wiem, że pomimo, że mogę być najchudsza np. w klasie, i tak będę się czuła najgrubsza. Wiem, że będę czuła wstręt do siebie, i to że mogę mieć 'napady' a potem będę się próbowała tego pozbyć pijąc środki przeczyszczające (o wymiotowaniu słyszałam, nie zamierzam tego praktykować, to obrzydliwe). Ja to wszystko doskonale wiem. I nadal chcę spróbować. Zawsze chciałam schudnąć trochę. Mogłabym to zwalić na niezdrową kuchnię, ale nie mam podstaw. W naszym domu nie gotuje się tłusto. Nie ma takich rzeczy jak: śmietana, tłuste mleko (jest albo 0,5% albo 1,5%), margaryna, smalec, słonina (a fuuu...!), boczek, tłuste mięsa, zupy nie są zabielane śmietaną, nie jemy majonezu. Na naszym stole rzadko goszczą potrawy takie jak: frytki, fast foody, pierogi, makarony, knedle itd. Więc naprawdę nie wiem. Wiadomo też że chodzi o ilość. Ileż to razy ja nie próbowałam na różne sposoby. Nic nie wychodziło. Tak więc spróbuję jeszcze raz, ale tym razem z pro-aną. Będę się stosować do ich zasad.Może to głupie, część z Was mnie wyśmieje, odwróci się, będzie próbowała mi to wywalić z głupiego łba. Ale czy wy nie zdajecie sobie sprawy, jak się cieszyłam, kiedy przed wakacjami waga pokazała -2kg? Teraz pewnie i tak to nadrobiłam porządnie, bo wakacje były. Ale za 2 dni szkoła :)
Britney Spears - Everytime. Tą piosenką kończę ostatni dziś post. Dobranoc.
+Tu możecie zobaczyć owoc mojej rocznej pracy: LiNK
Tekst do podlinkowania...
Dziś znów byłam w sklepie.
Ale dla mnie ważna była droga, jaką szłam, nie cel.
Włączyłam muzykę, kojącą moją duszę w mp3.
Patrzyłam na ciemne chmury, przemierzające przez miasto.
Na już prawie dojrzałe kasztany, i niedzielną pustkę na ulicach.
Wiatr rozwiewał mi grzywkę, którą zdecydowanie powinnam upiększyć już dawno u fryzjera.
Czułam tajemniczo-burzowy nastrój, niewyczuwalny dla innych, istniejący tylko dla mnie.
Patrzyłam swoimi marzącymi wciąż oczami na ludzi, którzy również spoglądali na mnie.
Czułam Jego obecność. Jakby był w każdej cząstce powietrza.
Chciałam deszczu, nie, nie, niczego nie chciałam.
Oprócz Jego.
Nie przeszkadzało mi słońce, ani radość ludzi, ani ich wzrok. Chyba polubiłam słońce. Nie, wcale nie. Podobało mi się ono tylko dlatego, że widziałam bardzo ciemne chmury burzowe, i wiedziałam, że prędzej czy później spadnie ukochany deszcz. Brakuje mi go.(tego kogoś, i deszczu też)
Brakuje mi pracy, chcę już wrócić do szkoły. Chociaż boję się tego pierwszego dnia. Tych rozwrzeszczanych małp na korytarzu. Mimo wszystko, czuję, że będzie dobrze. Wrócę do szkoły, zacznę się porządnie uczyć (mam zachciankę na czerwony pasek, byłby to mój 1 w życiu), będę słuchać na przerwach mp3, porządnie zacisnę pasa na dietę i styl życia pro-ana. I tak będzie dobrze. Zrobiłam się teraz senna...Nie wiem dlaczego. Nie mam w zwyczaju mieć drzemek popołudniowych. Widocznie mój organizm pragnie to zmienić.
Ale dla mnie ważna była droga, jaką szłam, nie cel.
Włączyłam muzykę, kojącą moją duszę w mp3.
Patrzyłam na ciemne chmury, przemierzające przez miasto.
Na już prawie dojrzałe kasztany, i niedzielną pustkę na ulicach.
Wiatr rozwiewał mi grzywkę, którą zdecydowanie powinnam upiększyć już dawno u fryzjera.
Czułam tajemniczo-burzowy nastrój, niewyczuwalny dla innych, istniejący tylko dla mnie.
Patrzyłam swoimi marzącymi wciąż oczami na ludzi, którzy również spoglądali na mnie.
Czułam Jego obecność. Jakby był w każdej cząstce powietrza.
Chciałam deszczu, nie, nie, niczego nie chciałam.
Oprócz Jego.
Nie przeszkadzało mi słońce, ani radość ludzi, ani ich wzrok. Chyba polubiłam słońce. Nie, wcale nie. Podobało mi się ono tylko dlatego, że widziałam bardzo ciemne chmury burzowe, i wiedziałam, że prędzej czy później spadnie ukochany deszcz. Brakuje mi go.(tego kogoś, i deszczu też)
Brakuje mi pracy, chcę już wrócić do szkoły. Chociaż boję się tego pierwszego dnia. Tych rozwrzeszczanych małp na korytarzu. Mimo wszystko, czuję, że będzie dobrze. Wrócę do szkoły, zacznę się porządnie uczyć (mam zachciankę na czerwony pasek, byłby to mój 1 w życiu), będę słuchać na przerwach mp3, porządnie zacisnę pasa na dietę i styl życia pro-ana. I tak będzie dobrze. Zrobiłam się teraz senna...Nie wiem dlaczego. Nie mam w zwyczaju mieć drzemek popołudniowych. Widocznie mój organizm pragnie to zmienić.
Tagi:
wck!
Boże, czytałam pogodę. W najbliższym tygodniu ma padać, a temperatura może zejść nawet do 10 stopni. Jestem w niebie.
Tagi:
descyk
Jak szłam po mieście (mamie coś trzeba było), to czułam taką jakąś niewidzialną ulgę między mną, a jakimś przechodniem.
Słuchałam przez pół drogi jednej i tej samej piosenki, Carter Burwell-'Bella's Lullaby'. Cudowne dźwięki. Myślałam o tym wszystkim. Co za mną, co przede mną. Myślałam o nim. Cały czas czułam jego obecność. Może to śmieszne, ale idąc koło jakiegoś budynku, czułam nawet jego zapach. Dużo mi dał ten spacer. Przemyślałam wszystko. Będę się odchudzać według zasad pro-any. Ale nie dotąd aż się zabiję. Tylko dotąd aż będę się dobrze czułą w swoim ciele i dobrze wyglądała. Teraz jest cholerna cisza. Wiem, że jest noc. I co z tego. Coraz bardziej mam ochotę nie odebrać tego plecaka z poczty, bo już będzie półtora tygodnia jak nie przychodzi. Torebkę mama dostała w 3, 4 dni. A ja?
Zmęczona jestem. Dobranoc Państwu.
Ideał...
Słuchałam przez pół drogi jednej i tej samej piosenki, Carter Burwell-'Bella's Lullaby'. Cudowne dźwięki. Myślałam o tym wszystkim. Co za mną, co przede mną. Myślałam o nim. Cały czas czułam jego obecność. Może to śmieszne, ale idąc koło jakiegoś budynku, czułam nawet jego zapach. Dużo mi dał ten spacer. Przemyślałam wszystko. Będę się odchudzać według zasad pro-any. Ale nie dotąd aż się zabiję. Tylko dotąd aż będę się dobrze czułą w swoim ciele i dobrze wyglądała. Teraz jest cholerna cisza. Wiem, że jest noc. I co z tego. Coraz bardziej mam ochotę nie odebrać tego plecaka z poczty, bo już będzie półtora tygodnia jak nie przychodzi. Torebkę mama dostała w 3, 4 dni. A ja?
Zmęczona jestem. Dobranoc Państwu.
Ideał...
Tagi:
Mmmm.....^^wck!
Pada.Po niemiecku to są dwa słowa - es regnet.
Dla mnie 2 słowa to zupełnie za mało.
Już chyba znam przyczynę mojego chcenia anoreksji.
Bo mi się chyba wydawało, że jak ten chłopak zobaczy mnie taką zabiedzoną, wychudzoną,smutną, to się ulituje nade mną i mnie pokocha. A przecież to niemożliwe. Ale odchudzać się będę. Tak, żebym ważyła 45 kilo. To było by szczęście wielkości Drogi Mlecznej. Na razie wybiorę się chyba do sklepu, bo zdaje się, że mamie coś potrzeba.
Dla mnie 2 słowa to zupełnie za mało.
Już chyba znam przyczynę mojego chcenia anoreksji.
Bo mi się chyba wydawało, że jak ten chłopak zobaczy mnie taką zabiedzoną, wychudzoną,smutną, to się ulituje nade mną i mnie pokocha. A przecież to niemożliwe. Ale odchudzać się będę. Tak, żebym ważyła 45 kilo. To było by szczęście wielkości Drogi Mlecznej. Na razie wybiorę się chyba do sklepu, bo zdaje się, że mamie coś potrzeba.
Tagi:
abcdef
Za cholerę żałuję że napisałam artykuł na takim portalu o depresji.Musiałam wrócić do wspomnień, których nie powinnam wspominać(masło maślane :D), bo potem jest ze mną źle. Żałuję, że to zrobiłam. To było jakieś 4 dni temu i mówiłam już o tym, ale najboleśniejsza część była dzisiaj. Wróciło do mnie wspomnienie chłopaka, cholernie dla mnie ważnego. Byłam też zła i martwiłam się o mamę, bo ona też nie ma łatwo (a kto ma?). Wściekła potupałam, i walnęłam torebką ze spinaczami.Była pod ręką. Ze złości poleciały mi łzy. Usiadła na podłodze, wyjęłam tępą spinkę i zaczęłam haratać rękę. Byle żeby szczypało, żeby odwrócić uwagę na chwilę, uspokoić się. Cała z tego wszystkiego się telepałam. Nie pocięłam do krwi, bo jak mówiłam, chodziło o uspokojenie się, wyładowanie. Eh, nigdy,nigdy więcej tego nie zrobię(nie będę wspominać ani poszarpywać skóry).Teraz wracam do 'normalności'. O ile normalnością można nazwać brak przyjaciół, brak wychodzenia z domu, lęk przed ludźmi. Choć Marilyn próbowała mnie 'postawić do pionu' i odwieźć od chęci bycia anorektyczką, zdania nie zmienię.Nadal chcę.Bo mam z czego zrzucić. Gdyby tak waga drgnęła 5 kg w dół, byłabym przeszczęśliwa. Tamta nad morzem była smutna? Ja ciągle jestem smutna, nie wychodzę z domu, nie spotykam się z nikim. To nie robi większej różnicy. Kurwa, boję się tomografii i ortopedy. Ortopeda w ten wtorek, tomografia 3 listopada. Za cholerę, mam myśli, że mnie tam zabiją. A u ortopedy że mnie na operacje wyśle i zdechnę.
Mama obiecała, że niedługo pójdziemy przebić uszy(zarosły mi >:[). Eh, poczytam se jeszcze o odchudzaniu.A Wam życzę miłej nocki, :).
Mama obiecała, że niedługo pójdziemy przebić uszy(zarosły mi >:[). Eh, poczytam se jeszcze o odchudzaniu.A Wam życzę miłej nocki, :).
Tagi:
xd

















